Na początku suchą ciecierzycę przesypujemy do szklanej lub porcelanowej miski i zalewamy przegotowaną, ostudzoną wodą na 2-3 cm ponad poziom nasion. Dodajemy do niej łyżkę soku z cytryny i zostawiamy na noc przykrywając kuchennym ręcznikiem.
Następnego dnia odlewamy wodę, płuczemy namoczoną ciecierzycę i gotujemy przez około godzinę. Najlepiej jest na bieżąco oceniać miękkość pojedynczych nasionek. To bardzo ważne, aby były dobrze ugotowane, ponieważ w przeciwnym razie hummus będzie bardzo ciężki do blendowania.
Miękką, ugotowaną ciecierzycę odcedzamy i płuczemy w chłodnej wodzie.
Tutaj pojawia się najtrudniejszy moment w całym przepisie – przechodzimy do blendowania. Przyznam szczerze, że wizja blendowania ciecierzycy zawsze jest dla mnie troszkę stresująca, ponieważ w przeszłości mój ulubiony, dosyć mocny blender nie przeszedł tego testu i zwyczajnie się spalił. Nie zniechęcajcie się od razu, bo na szczęście udało mi się wypracować skuteczną metodę! Polecam Wam blendować ciecierzycę małymi partiami i delikatnie dolewać małe ilości bardzo zimnej wody. Dodatkowo nie zapominajcie po każdej partii wyjąć zalegającej pasty z blendera. Wtedy na pewno wszystko będzie w porządku. A jeżeli czujecie, że blender robi się bardzo ciepły to na chwilę przerwijcie cały proces i dajcie mu „odetchnąć”. Myślę, że ten problem nie dotyczy szczęśliwych posiadaczy Thermomixu Gdy ciecierzyca jest już wstępnie zblendowana to dodajemy do niej pozostałe składniki (oprócz czarnuszki) i ponownie blendujemy na gładki hummus. Warto co jakiś czas pastę przemieszać, aby dobrze przegryzły się smaki. Jeżeli hummus jest nadal zbyt gęsty do blendowania to można dolać do niego kolejną partię zimnej wody.
Hummus przekładamy do naczynia, w którym można będzie go przechowywać przez kilka dni w lodówce.
Na końcu posypujemy nasionami czarnuszki i podajemy z ulubionymi, warzywnymi dodatkami.